poniedziałek, 11 czerwca 2012

2.Przeprowadzka

Wstałam rano około 8:30 troche to było dziwne jak na mnie bo ja nigdy tak wczesnie nie wstaje ale stwierdziłam ze to pewnie z podekscytowania bo w koncu dzisiaj sie przeprowadzamy z Jane do Londynu . Od razu jak szczała pognałam do łazienki . Ubrałam się i uczesałam a potem zaczełam dopakowywać rzeczy ... zajeło mi to jakies 30 minut bo w czoraj troche więcej czasu poświęciłam na  pakowanie i dzisiaj zostało mi tylko kilka rzeczy . Pobiegłam na dół ... nie było mamy pojechała do pracy . Dziś był mój wielki dzień " Dzień przeprowadzki " oraz będę się musiała spotkać z Jamesem. Zaczełam jeść i myśleć  ... Odłożyłam płatki na bok i zadzwoniłam do niego :
- Hej kotku co tam ? - powiedział
- Musimy się spotkać dzisiaj o 13 w parku ?
- Spoko
- Pa - odpowiedziałam i rozłączyłam się
Szybko skończyłam jeść i pobiegłam na górę wziełam kilka walizek i zaczełam nosić do mojego samochodu . Gdy już skończyłam zamknełam bagażnik . Pobiegłam do domu i szybko wziełam Scoobyego i zapiełam go w smycz . Po chwili popatrzyłam się na zegar w kuchni i była już 12 :15 i szybko pobiegłam do parku . Siedziałam sobie na ławce bawiąc się z Scoobym .... rzucałam mu patyk a on mi go przynosił :) Po chwili dostrzegłam Jamesa który szedł w moją stronę . Podszedł  i usiadł obok  przytulając mnie i całując w policzek .
- Hej skarbie co tam ?
- Hej muszę ci coś powiedzieć... wyprowadzam się  ...
- Co ? Gdzie ?
- Do Londynu ... bede mieszkac w domu mojej cioci Emmy ...
- To ta która umarła ?
- Tak
Przytulił mnie jeszcze bardziej i powiedział :
- Będę za tobą tęsknił ...
- Ja za tobą też ale przecież mozemy się widywać ...
- Ale to nie to samo ... Jestes na mnie zła ?
- Nie i przepraszam za to ostatnio ...
- Ja ciebie też ... Obiecuje ze już nigdy tak nie postąpie ... przestanę chodzic na treningi zrezygnuje ...
- Nie ... Musisz zrezygnować ze mnie ...
- Co ?
- Nasz związek się burzy ... A po za tym związek na odległosc ? ...
- Zrywasz ze mną ?!
- Nie mam innego wyboru ... ale przecież możemy być przyjaciółmi ... co ty na to ?
Przez chwilę gapił się w podłogę ręka , która mnie przytulała zjechała na bok ławki  . Zapadła cisza .
- Powiedz coś - powiedziałam przerywając cisze
- No dobrze ... to przyjaciele ?
- Tak - powiedziałam ze łzami w oczach .
Ostatni raz się do niego przytuliłam a on do mnie . Obydwoje zaczeliśmy beczeć . Po chwili oderwaliśmy sie   i popatrzeliśmy na siebie mówiąc jednoczeście :
- Żegnaj ...
- To moze odwiedzisz mnie kiedyś w Londynie ?
- Pewnie tak ... zadzwon jak bedziesz sama lub bedziesz smutna ok ?
- Spoko Pa - powiedziałam i powolnym krokiem zerkając  co chwile na Jamesa który płakał odeszłam
Pobiegłam z płaczem do domu . Była już tam moja mama . Wszystko jej powiedziałam i zaczeła mnie pocieszac i mówic ze dobrze zrobiłam bo przecież prawie co chwile się kłuciliśmy. Ale dowaliła bo powiedziała " Lubiłam tego chłopca ..." Fajnie ... i wtedy jeszcze bardziej się rozpłakałam ... W pewnej chwili powiedziałam :
- Koniec tego mazania Londyn czeka!
Mama uśmiechnęła się a ja cmokłam ją w policzek i przytulałam mówiąc :
- Przyjedziemy was odwiedzić za pare dni ok?
- Dobrze kochanie ... baw się dobrze
- Dzieki wy też pa ... pozrdów Jonyego
- Dobrze pa
- PA ! - krzykłam wybiegając z domu i biegnąc do domu Jane . Otwarła z bagarzami i torbami w rekach . Wziełam połowę i zaczełam nosic do auta . Moje auto było troche małe ale na 2 tylne siedzenia wszystko weszło . Było ciasno ale ruszyłyśmy z naszego miasta Crawley  prosto do Londynu . Podróz troche trwała . Ale spędziłyśmy miło czas gadając i wogóle . Zeszedł temat na związki :
- A jak już tak mówimy o tym wszystkim to jak tam u ciebie w związkach poznałaś kogoś ? - spytałam
- No ... tak
- Jasne ? Opowiadaj jak się nazywa ?
- Louis ... znamy się przez rodziców . Są dawnymi przyjaciółmi oststnio się odnaleźli ... i przyjechali do nas do domu z Louisem no i tak się to potoczyło ...
- Czemu mi nic nie powiedziałaś ?
- Bo dawno ze sobą nie gadałyśmy ...
- A wczoraj ?
- Byłam zbyt podekscytowana Londynem ... ze zapomniałam ci o tym powiedzieć...
- Byliście już na jakiejś randce ?
- Tak przedwczoraj wieczorem
- Ale super ... musisz mi go kiedys pokazac
- Spoko

Po paru godzinach byłyśmy już na miejscu . Wyszłyśmy z auta z wielkimi oczami . Dom wydawał mi się większy niż w dziecinstwie ... Ciocia miała dobry gust miała zaledwie 32 lata była najmłodsza z rodzenstwa mamy . Weszłyśmy do domu . Był taki duży i piękny ja od razu się uśmiechnęłam tak jaj Jane . Pozwiedziałyśmy cały dom . Wybrałyśmy sobie pokoje . Na górze było ich za 4 ... :) Ja wybrałam na chybił trafił . Czyli chwiciłak klamkę 1 drzwi po lewej i powiedziałam :
- To bedzie mój pokój !
Weszłam a tam było tak pięknie :) Jak w moich snach i piękny widok z okna w dali było widać Big bena :) Cały pokój był biały . Było tam tylko łóżko i wielka lustrzana szafa oraz 2 półeczki obok 2 osobowego łóżka . Wyszłam z pokoju i poleciałam do auta na dół przed dom Gdzie była Jane i brała rzeczy z auta i nosiła je do swojego pokoju . Zrobiłam to samo . Całe rozpakowanie tych rzeczy zajeło nam jakies 5 godzin + przerwy na jedzenie , którego już prawie nie miałyśmy i jutro pasowałoby pójść na zakupy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz